Inni mają gorzej…

Blog został stworzony z chęci dzielenia się tym co pomaga mi i innym w poprawianiu jakości swojego życia. Stwierdzenie, że inni mają gorzej niczego nie poprawi w Twoim życiu. Nie raz słyszałam, że to pocieszająca myśl, albo że takie podejście do sprawy to oznaka wdzięczności. Nie zgadzam się z tym! Pamiętam jak była szefowa udzieliła mi takiej rady. Wisiała wtedy nade mną wizja poważnej choroby. Chciałam wziąć 2 dni wolnego na ogarnięcie sytuacji. „Pani idzie i zobaczy, że inni mają gorzej, są bardziej chorzy. Zrobi się pani lepiej”. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Pracowałam wtedy jako opiekunka środowiskowa. Niby co miało mi się poprawić od patrzenia na cudze cierpienie?! Miałam od tego wyzdrowieć?! Nagle miałam iść i szukać ulgi w ich cierpieniu. Pewnie, że jestem wdzięczna za to, że nie zwijam się z bólu, ale ich ból nie jest w niczym pomocny. Od tego nie poprawiła się jakość mojego życia. To mnie nie rozwija. To nie jest zaklęcie, które sprawi, że przestanę nagle martwić się o siebie. Ja mam dbać o to, żeby poprawiała się jakość MOJEGO życia. TY masz dbać o jakość WŁASNEGO. Szukanie w myślach przykładów, kto ma gorzej nie sprawi, że u Ciebie zrobi się lepiej. U Ciebie będzie tak samo, tyle że w głowie wykształci się przekonanie, że skoro inni mają gorzej to ja mam całkiem nieźle a nawet bardzo dobrze więc nie muszę już nic robić. Po co mam coś poprawiać, zmieniać na lepsze skoro mam tak fajnie. Twój potencjał został zamrożony. Nie widzisz już potrzeby wprowadzania zmian bo tak jest dobrze.

On ma gorzej, ja mam zatem lepiej

Nasz umysł z lenistwa (bo taka jego natura) podsunął nam „cudowne” rozwiązanie. Porównam się z sąsiadem i gotowe. On ma gorzej, ja mam zatem lepiej, więc jestem na plusie. Skoro jestem na plusie to mogę spocząć na laurach. Ruszę tyłek jak sąsiadowi się poprawi, albo nie, znajdę kogoś kto ma jeszcze gorzej niż sąsiad i znów będę mieć spokój. To może od razu niech każdy porówna się z bezdomnym, albo z kimś z krajów głodujących. Lepiej Ci od tej myśli, że są tacy którzy nie mają wody, jedzenia, dachu nad głową? Rozwiązało to twoje problemy? Czy to, że ktoś ma trudniej uczyniło Ciebie spełnionym, szczęśliwym człowiekiem? Szczerze w to wątpię.

Weź się w garść. Nie dramatyzuj!

Słysząc „inni mają gorzej” poczułam się zwyczajnie zlekceważona, moje uczucia zostały zignorowane. Czułam się jeszcze bardziej przytłoczona, bo nie doznałam od tego cudownego ozdrowienia. Mój problem nie zniknął. Wyciągnęłam jednak z tego ważną lekcję. Jeśli sama o siebie nie zadbam nikt inny tego nie zrobi (ani ten który ma gorzej, ani ten który ma lepiej, a już na pewno nie ten, który dał mi taką radę). Jeśli ja nie będę szanować siebie to inni też nie będą. Każdy ma prawo do swoich uczuć. Jeśli komuś jest w tym momencie źle to niby po co ma na siłę udowadniać sobie, że mu dobrze. Nie przepadamy za ujawnianiem słabości, nie chcemy mieć łatki użalającej się nad sobą beksy. Z trudem przyznajemy się do tego co nas boli, a na pocieszenie dostajemy: „mam to gdzieś, weź się w garść, nie możesz mówić, że Ci źle. Będziesz mogła tak powiedzieć jak Ci dom spłonie, dostaniesz raka, rodzina Cię porzuci i stracisz pracę itd… ale nawet wtedy dzieci z Afryki wygrają bo ty masz 2 zł na wodę a one nie. Weź nie dramatyzuj one mają gorzej. Ty możesz iść do przytułku, po zasiłek, poznać kogoś fajnego itd. Jednym słowem ZAWSZE masz zbyt dobrze by poprosić o pomoc, wsparcie, czas dla siebie czy choćby wysłuchanie twoich trosk.

A co ja mam powiedzieć?

To też częsty tekst na pocieszenie. Reguła ta sama. Twoje kłopoty są nieistotne. Twój rozmówca, ten u którego szukasz ukojenia twardo udowadnia Ci, że on ma gorzej. „A co ja mam powiedzieć, mam tyle problemów przez całe życie, wszystkie większe od twojego. To ja mam prawo narzekać ale nie ty. Chciałbym mieć tylko takie problemy”. No i znów zostajemy sami ze swoją bolączką. Znów nie mamy prawa powiedzieć co czujemy bo to za mały kaliber. Za mała krzywda. To w ogóle nie jest powód do mazania się. Ja to mam powody ale nie ty. Rozmówca odebrał Ci właśnie prawo do zaakceptowania swojego uczucia przygnębienia, smutku, złości i innych. Są tacy, którzy na prawdę wierzą w to, że mają najgorzej. To ich problem. Nieświadomie udowadniają Ci, że są życiowymi ofiarami. Ich życie to pasmo nieszczęść. Z taką osobą nie warto dyskutować o swoich problemach. Taki człowiek nie pomoże Ci poszukać najlepszego dla Ciebie rozwiązania. Jemu chodzi tylko o to, żebyś Ty skupił się na nim a nie na sobie. W jakimś celu potrzebował twojej uwagi, a ty mu ja właśnie dajesz, bo wysłuchujesz jego żali. Widzisz on ma gorzej. Lepiej Ci z tym? Poprawiło się coś w Twoim życiu? Wątpię. Znów poczułeś się zlekceważony? A może jak niezaradna ofiara losu? Nie radzisz sobie z pierdołami a inni to dźwigają „taki krzyż”.

Dźwigamy krzyż

O to w tym chodzi. Społeczeństwo przyzwyczaiło się do tego, że ma być, ciężko, trudno. Każdy dźwiga swój krzyż, więc dlaczego ty chcesz inaczej. Jakim prawem chcesz rozwiązywać drobne problemy albo przejściowe kłopoty? Ty masz dostać od życia takiego kopa jak Kowalski z Nowakiem a nie płakać nad błahostką. Tego życzy Ci społeczeństwo. Masz mieć tak źle jak oni albo gorzej. Wtedy oni będą wiedzieli, że się nie wychylisz ponad normę. Oni też szukają tych co mają gorzej i zawsze znajdują. Z tego też powodu nie rozumieją, że gdyby zajęli się swoim życiem zamiast zaglądać w cudze to już dawno rozwiązaliby swoje problemy. Ty próbujesz mieć o milimetr lepiej. No nie, oni nie mogą Ci pozwolić, bo jak dadzą palec to weźmiesz rękę. Masz być średni tak jak oni i już. Zawsze taki byłeś i taki masz zostać. Jeśli się zmienisz to ich światopogląd runie w gruzach. Im się nie udało i wymyślili mnóstwo powodów dla których nie mogło się udać. Jeśli tobie się uda ich teorie stracą swoją moc. Będą zmuszeni spojrzeć prawdzie w oczy, że nie osiągnęli tyle ile oczekiwali. Niosą swój krzyż, ale Nowak to ma największy krzyż ze wszystkich a twój to taki maleńki. No weź nie jojcz taki krzyżyk to się nawet nie liczy. Jeszcze nie słyszeli żeby ktoś powiedział, że nie będzie niósł żadnego krzyża. Nikt nie wie po co, ale niosą zamiast zrzucić. Z jakiegoś powodu, w ich mniemaniu, należy mieć w życiu trudy i znoje. Jakieś niezrozumiałe zamiłowanie do cierpienia. Ty nie chcesz gromadzić problemów aż zamienią się w krzyż nie do udźwignięcia to jesteś odmieńcem albo jeszcze dobitniej – nie pójdziesz do nieba.

Udając, że nic Ci nie jest niczego nie zmienisz. Na chwilę przykryjesz swój stan poczuciem, że jednak masz dobre życie. Zapewne tak jest. Bywają jednak dni, w których czujemy się podle i zamiast przyjrzeć się swoim uczuciom odwracamy się od nich. Nie mówimy o swoich słabszych chwilach, żeby nie zarzucono nam użalania się, narzekanie jest niemodne, niekonstruktywne. „Problemy się rozwiązuje a nie o nich gada”. Takie przekonania mamy wbite w głowę. W porównaniu z krajami objętymi wojną mamy raj, a nasze problemy to drobne niedogodności. Wstyd się przyznać, że przytrafiła nam się maleńka pierdołka w postaci np. rozwodu, samotnego rodzicielstwa, gniewu szefa, kłótni z współmałżonkiem, kradzieży dokumentu czy nawet choroba. W porównaniu z rejonami świata gdzie brakuje wody to wręcz niestosowne by wypowiedzieć na głos, że brakuje nam życiowego partnera, że chcielibyśmy więcej zarabiać, że chcemy być szefem a nie mieć szefa itd. Czujemy pod skórą, że nie mamy prawa, że za dużo wymagamy.

Czyli mamy za dobrze i w głowach nam się poprzewracało od dobrobytu.

To kiedy można dopuścić do siebie ten żal, smutek, rozczarowanie i to wszystko co ciśnie łzy do oczu? Inni mają gorzej więc nie można płakać. Na świecie co chwilę wydarza się jakiś dramat, katastrofa a ty chcesz w takim momencie płakać nad swoją niedolą? Słaba/y jesteś. Szukasz litości. „Weź się w garść.” To chyba najbardziej dołujące. W nieskończoność można wyliczać powody dla których teraz nie jest dobry moment żeby poczuć się źle. Nie dajemy sobie prawa żeby płakać. Czujemy się winni gdy stawiamy swoje potrzeby na pierwszym miejscu. Przecież inni mają gorzej, to ich potrzeby są ważne, ważniejsze od moich. Bardzo często zostajemy wtedy nazywani egoistami. Tylko dlaczego skoro nikogo nie skrzywdziliśmy?Chcemy się tylko wygadać. Chcemy porozmawiać z kimś kto pomoże nam ten trudny okres jakoś znieść. Chcemy znaleźć rozwiązanie swojego problemu. To nie jest egoistyczne. To jest naturalne. My sami odwracamy się od siebie i swoich potrzeb. Sami odbieramy sobie prawo do przeżywania swoich emocji. Chce Ci się płakać teraz – to płacz. Oczyścisz się. Dzieci z Afryki nie ucierpią na tym. Wojny się nie zakończą od ukrywania swoich uczuć. Możesz płakać, nie musisz czekać aż ktoś Ci pozwoli bo ma gorzej. Jak ma gorzej to niech zrobi coś żeby mieć lepiej. Nie Twój w tym interes jak on sobie poradzi. Nie każdemu da się pomóc. Nie każdy chce pomocy, nie każdy potrafi ją przyjąć. Wierzę jednak, że każdy kto szuka ukojenia znajdzie je. Każdy kto szuka rozwiązania znajdzie je. Tylko trzeba szukać. Siedząc w fotelu i wyliczając kto ma gorzej nic nie zdziałasz. Oni nadal mają gorzej a ty nadal masz swoje troski. Może być Ci źle z wielu powodów, masz prawo zrobić coś co sprawi, że poczujesz się lepiej. To nie jest egoizm. Masz prawo czuć się dobrze gdy inni czują się źle. Masz prawo dążyć do tego by było Ci w życiu lepiej. Masz obowiązek dbać o siebie. Twoje emocje to część Twojego życia. Masz prawo czuć się tak jak się czujesz. Jeśli ktoś Ci mówi, że nie masz prawa to możesz być pewny, że nie udzieli Ci wsparcia i pomocy. Jest zbyt skupiony na sobie by dostrzec Ciebie. Uczucia to indywidualna sprawa każdego z nas. Każdy odbiera rzeczywistość na swój indywidualny sposób. Dla jednego dramatem będzie zepsute auto, dla drugiego zepsuta pralka. I kto ma gorzej? Jeden może jechać autobusem, drugi może prać ręcznie. Obaj mieli za dobrze! Teraz to dopiero docenią samochód i pralkę. Ale to nic Kowalska nie ma prawa jazdy i wodę jej odcięli. A Kowalska pociesza się Nowakową bo ta to nawet męża nie ma, zostawił ją dla młodszej. To cały łańcuch porównywania się do innych. Porównaj się do samego siebie z zeszłego roku. Zobacz ile osiągnąłeś, ile zrobiłeś dla siebie dobrego, doceń siebie, uznaj swoje postępy. Dziś sobie zapłaczesz a za tydzień będziesz się cieszyć, że dobrze sobie poradziłeś, że dobrze zniosłeś życiowy wstrząs. Poczujesz się pewniejszy, bo bogatszy o nowe doświadczenie, kolejną rzecz, z której wyszedłeś bez szwanku. Już wiesz, że lepiej 5 min być smutnym niż całe życie udawać, że smutek to zbędna słabość. Każda emocja niesie dla nas jakąś informację. Dałeś się wciągnąć w pułapkę „inni mają gorzej?” Teraz już wiesz, że to niczego pozytywnego do Twojego życia nie wnosi.

Na koniec tekst kopiący tego, który „jakimś cudem” otrząsnął się ze swojego nieszczęścia. „I z czego się tak cieszysz inni mają lepiej”.

NO SZOK! Radości, dumy z siebie i szczęścia też nie można okazać? Ogarnąłeś się dość szybko, zadbałeś o swoje, jesteś zadowolony z siebie i…też źle. Twoje osiągnięcia bledną bo inni osiągnęli więcej, twoja radość osłabła bo sąsiadka urodziła dziecko to ma się z czego cieszyć. A z czego ty taki dumny jesteś? Tyle to każdy potrafi. Teraz się cieszysz ale życie i tak Ci dokopie wtedy nie będzie Ci do śmiechu. Inni to mają lepiej, więcej szczęścia w życiu a ty to go nie masz. Inni mają większy dom, ich dzieci lepiej się uczą, mają dobrze prosperujące firmy, inni… Tak tacy to sobie pożyją. I znów nie masz prawa do swoich uczuć. Ktoś nie mógł znieść, że jest Ci dobrze więc zrobił cokolwiek żeby Ci to odebrać.

Apeluję więc do Ciebie – NIE PORÓWNUJ SIĘ Z INNYMI –

Inni mają gorzej. No mają. Uratujesz każdego kto ma gorzej? Nie dasz rady. Naturalnym odruchem człowieka jest chęć niesienia pomocy a nie czerpanie przyjemności z cudzych niepowodzeń. To że ktoś ma gorzej nie sprawi, że zaraz za rogiem spotkasz miłość swojego życia, szef nie przyjdzie prosić Ciebie żebyś przyjął podwyżkę, auto samo się nie naprawi, dzieci nie zaczną się lepiej uczyć.

Inni mają lepiej. No mają. Też chcesz mieć lepiej? Dasz radę. To naturalne, każdy chce mieć coraz lepiej a nie coraz gorzej. Masz prawo dążyć do poprawy swoich warunków bytowych, masz obowiązek dbać o swoje dobro. Ci co mają lepiej mają tak bo więcej dla siebie zrobili. Dali sobie czas na doświadczanie życia, zmienili to co im nie pasowało na to co im służyło. Ciesz się z każdego, najdrobniejszego kroku na przód, aż sam zauważysz, że masz coraz lepiej.

Emocje, uczucia one są w tu i teraz. Gdy próbujesz udowodnić sobie, że inni mają gorzej lub lepiej, to tak jakbyś odebrał sobie prawo do odczuwania tego co się z tobą dzieje w tym momencie. Spychasz uczucia, tłumisz je zamiast skonfrontować się z nimi. Zaakceptuj to co czujesz. To nie zawsze jest wygodne ale konieczne. Nagromadzone emocje prędzej czy później dadzą o sobie znać. Tobie odbiją się czkawką a nie tym innym co mają gorzej. Mało kto umie wysłuchać i zrozumieć, większość nie wie co robić więc udziela bezsensownych rad. Mniej lub bardziej świadomie przykrywają smutek zmęczeniem, wmawiają sobie, że uczucia są dla mięczaków. To samo robią Tobie. Nie radzą sobie ze swoimi więc nie ma co wymagać, żeby poradzili sobie z Twoimi.

Odrębną grupą są osoby, którym zależy na tym, żebyś czuł się źle. Oni naprawdę wtedy czują że żyją. Ich rywal cierpi, a oni napawają się Twoją porażką. Mają poczucie mocy, bo „wróg” ma gorzej. Kiedyś myślałam, że takich ludzi nie ma, że to w bajkach występują czarne charaktery, a dorośli ludzie już się tak nie zachowują. Naiwnie wręcz wierzyłam, że każdy cieszy się z cudzego szczęścia. Dość boleśnie przeżyłam fakt, że są tacy których to drażni. Kierowani różnymi pobudkami odwracali się ode mnie gdy przestałam pasować do ich wyobrażenia. To też nie mój problem. Robię swoje.

Nie po to jesteśmy na tym świecie, żeby się zastanawiać jak żyją inni. Żyją tak jak umieją. Tobie życzę byś dziś żył lepiej niż wczoraj a jutro miał jeszcze lepiej.

Twoje życie staje się lepsze, tylko gdy Ty stajesz się lepszym”.

Brian Tracy

2 Komentarze

Dodaj komentarz