Narzekanie…

Narzekanie to słowa wyrażające nasze niezadowolenie. Niby nie modne, nieproduktywne a jednak to robimy. Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda ostrzegają nas, że narzekanie źle wpływa na nasz mózg. Hipokamp to część mózgu odpowiedzialna za naszą pamięć, inteligencję i umiejętność rozwiązywania problemów. Choroba Alzheimera wyniszczą tą samą część mózgu! Któż z nas nie narzeka?

Narzekanie to nawyk

To chory nawyk wyniszczający nasz mózg. Umysł jest leniwy, nie chce mu się szukać rozwiązań więc podsuwa nam znane jak świat rozwiązanie -Wyraź swoje niezadowolenie. Obwiń innych za swoje położenie, powiedz jacy są niedobrzy. Zrobi Ci się lepiej. Taki sposób myślenia sprawia, że patrzymy na Świat jak na miejsce, w którym każdy tylko patrzy, żeby Cię oszukać, wydoić, zmanipulować, wykorzystać itd. Jeśli już do tego dojdzie to tylko potwierdza Twoją teorię, że Świat jest zły, ludzie są źli, a Tobie „zawsze” przytrafia się coś nieprzyjemnego. Wszystko jest nie takie jak być powinno. Tylko, że to „jak powinno być” to Twoja własna wersja. To Twoja ocena rzeczywistości.

Nieraz mam wrażenie, że mamy narzekanie w genach. Nic nas nie zadowala. Szef i w ogóle praca do bani, towary w sklepach za drogie, współmałżonek zbyt wymagający, dzieci niezbyt posłuszne. Narzekamy nawet na samych siebie: „a to mogłam zrobić lepiej”, „tu zachowałam się nieodpowiednio”, „to mi się we mnie nie podoba” etc.

Wszyscy narzekają

Wiemy, że narzekanie jest niefajne. Sami nie przepadamy za wsłuchiwaniem cudzych żali. Nie lubimy ludzi, którym wiecznie jest źle. Mimo to często sami łapiemy się na tej niechlubnej satysfakcji płynącej z narzekania. Bardzo trudno jest pozbyć się na nam tego, bo przez wiele lat robiliśmy to automatycznie. Możemy wręcz stwierdzić, że „wszyscy narzekają”, „to nasza cecha narodowa”, po co więc mam coś zmieniać. Nie widzimy w tym niczego złego. Tak robią wszyscy. Dlaczego akurat ja mam przestać narzekać? Bo to szkodzi i Tobie i Twojemu otoczeniu. To zacieśnia myślenie do czarno-białego. Jetem zadowolona albo nie jestem. A jak nie jestem to biadolę, zrzędzę, marudzę, truję, narzekam. Tworzę sama przed sobą czarny scenariusz, wkoło ten sam pt „wszystko jest do kitu. To się nigdy nie zmieni.” Spędzamy w tym stanie jakiś czas. Oczywiście zamęczając napotkane osoby swoją krzywdą i faktycznie przeżywając poczucie krzywdy. Taplamy się w tym aż ktoś potwierdzi naszą rację i przyzna, że rzeczywiście stała się nam krzywda. Jak nie potwierdzi to skarżymy się innej osobie na swój los. W końcu znajdujemy i jest nam lżej. Ktoś też tak miał. Czyli mam rację. Czyli to nie moja wina, że coś poszło nie tak. To ich wina, tych złych co mnie oszukali, naciągnęli, zrobili w balona… I końcowe stwierdzenie „Nic nie mogę poradzić to był pech!” Świat jest podły, ciągle doświadczam sytuacji pechowych, nic nie idzie po mojej myśli, wiecznie mam pod górę, biednemu to zawsze wiatr w oczy wieje. Znamy wiele takich zdań. Słyszymy je bardzo często, tak często, że już nawet sami w nie wierzymy. A w co wierzymy to dostajemy od otoczenia. Wszechświat słucha i spełnia Twoje prośby. Chcesz być pechowcem to bądź. Będziesz tak długo doświadczał sytuacji będących dla Ciebie powodem do narzekania aż otworzysz oczy i dostrzeżesz, że problem tkwi w TOBIE. Twoja podświadomość od dzieciństwa wystawia radary na takie sytuacje, w których poczujesz się pokrzywdzony. To samo napędzająca się maszyna utrzymująca Cię w poczuciu, że jesteś ofiarą wszelkich podłości. Sam utwierdzasz się w przekonaniu, że jesteś ofiarą. Przekonujesz do tego innych, bo narzekanie to nic innego jak oplotkowywanie tych złych ludzi, którzy wyrządzili Tobie kuku. Czujemy się lepiej ich kosztem ale na krótko. Pod skórą czujemy, że coś tu jest nie tak. No jest, właśnie oznajmiłeś, że jesteś ofiarą! Źle Ci z tym. Odczuwasz przykre, nieprzyjemne emocje. Tyle, że jesteś przeświadczony, że to inni ponoszą za to odpowiedzialność. To błąd w myśleniu. To zagrywka naszego umysłu. Tak jest nauczony i tak działa od lat.

Przestań narzekać, na co nie masz rady,
Lecz szukaj rady w tym, na co narzekasz”.

William Shakespeare 

Lustrzane neurony

Nie widzę niczego złego w tym, że ktoś opowiada co mu się przytrafiło. Niestety nałogowi narzekacze, nie opowiadają, oni szukają współczucia, szukają uwagi, potwierdzenia, że są pokrzywdzeni. Wysłuchiwanie takich skarg męczy. Angażowanie się w problem, próby znalezienia rozwiązania to już aktywne uczestnictwo w narzekaniu. Ono wyniszcza Twój mózg, bo ty szukasz rozwiązania, ty chcesz pomóc, przeżywasz stres, wydziela się kortyzol, a to sprzyja obumieraniu i zanikowi neuronów. Każda empatyczna osoba współodczuwa krzywdę narzekacza więc dokłada sobie przykrych emocji. Narzekanie jest zaraźliwe. Znajdując się w otoczeniu osoby narzekającej jej nastrój nas wciąga. To już zasługa neuronów lustrzanych. Dzięki nim uczymy się, zdobywamy wiedzę od otoczenia. Nie wszystko jest narzekaniem, czasem ludzie chcą nas przed czymś uchronić więc dzielą się informacją, swoim doświadczeniem. To jest dla nas dobre.

Szklanka do połowy pusta

Szkodzi natomiast wysłuchiwanie osoby, która nie chce od Ciebie pomocy, nie chce rozwiązania, chce tylko wyrzucić z siebie swoje skargi i pretensje. Oblewa Cię swoim negatywnym nastawieniem i idzie dalej. Nie szuka rozwiązania problemów, szuka kolejnego słuchacza. A ty zostajesz z tym sam. Na siłę nie pomożesz. Jeszcze sobie zrobisz krzywdę. Ciągłe przebywanie z marudą to ciągły stres. To ciągłe doznawanie przykrych emocji – nie swoich! To narażanie siebie, swoich neuronów. Tacy ludzie wycisną z ciebie resztki energii nie bacząc na Ciebie. Chcą wylać pomyje a ty jesteś pod ręką. Musisz nauczyć się dystansu do takich osób. Oni nie chcą się zmienić, więc Twój wysiłek jest zbędny. Poświęć energię na dbanie o siebie. Niektórzy upierają się, że szklanka jest do połowy pusta i nie przekonasz ich, że jest do połowy pełna. Zostaw malkontenta samego ze swoimi bolączkami. Niech trawią jego a nie Ciebie. Wystarczyłoby gdyby powiedział, że coś poszło niezgodnie z planem, nie tego sobie życzył. Wtedy jednak przyznałby, że to on nawalił, że to on popełnił błąd. Tego jednak nie robi. Woli narzekać.

Narzekanie uczy ograniczających przekonań

Narzekanie to nie jest zgłaszanie realnego problemu, to zwykłe marudzenie na całokształt. Nie daj się w to wciągnąć. Nie próbuj zapamiętać, bo wytworzysz w sobie ograniczające przekonanie. Sam zaczniesz tworzyć czarne scenariusze. Z takim podejściem nie będziesz wstanie działać konstruktywnie. Narzekanie to nie działanie. To ucieczka od odpowiedzialności, ucieczka przed podjęciem działania „bo to i tak nic nie da…”

Narzekanie a skromność

Narzekanie na innych też ma swoje przyczyny. Stwierdzamy, że ktoś zrobił coś źle, a my zrobiliśmy lepiej. Zamiast przyznać się do swojej zasługi narzekamy na tych, po których musieliśmy poprawić. Chwalenie się jest niefajne a skromność akceptowana więc działamy nie wprost. Narzekamy na innych i jednocześnie nie robimy z siebie chwalipięty. Po co?! Umniejszyliśmy i tym na których narzekamy i sobie. Chęć bycia postrzeganym jako skromnym odebrała Ci uznanie. Uwypukliłeś czyjeś partactwo a swoją rolę umniejszyłeś. Przecież możesz powiedzieć, „już to zrobiłem, teraz jest dobrze” bez mieszania w to osób trzecich. Ty zrobiłeś, Twoja satysfakcja, Twoja gratyfikacja.

Nie uszczęśliwisz na siłę

Ciągłe eksponowanie swojego złego samopoczucia to zwykłe branie na litość. To pozyskiwanie Twojej uwagi. A ty dajesz, albo litujesz się nad ofiarą, albo czujesz się winny bo chcesz pomóc a już nie wiesz jak, nie potrafisz. Wychodzisz ze skóry a rozmówcy jest nadal źle, najgorzej. Nie potrzebujesz czuć się winny. Nie wiesz jak pomóc to nie pomagasz. To nie Twoja wina, że ktoś szuka litości. To ich sposób na zwrócenie na siebie uwagi. To manipulowanie. Nie każdy chce czuć się lepiej. Nic na to nie poradzisz. Nie uszczęśliwisz na siłę. Może i usłyszysz, że jesteś znieczulony, egoistyczny i pewnie znów poczujesz się winny. To błędne koło. Tobie ma być źle bo jej/jemu jest źle. Takich relacji unikamy.

Widzisz u siebie cechy osoby nadmiernie narzekającej? Jest na to rada.

  1. Mów wprost czego potrzebujesz – nie narzekaj na nadmiar obowiązków, poproś o pomoc.
  2. Spróbuj odnaleźć co kryje się pod narzekaniem. Co naprawdę chcesz przekazać?
  3. Skupiaj się na rozwiązaniu problemu a nie na problemie. Będziesz mieć mniej powodów do narzekania.

Łatwo mówić, trudniej zrobić 🙂

Życzę więc powodzenia 🙂

Szanujmy siebie. Uwalniajmy swój potencjał zamiast cierpiętnictwa!

Dodaj komentarz