Po co medytować

Po co medytuję.
Większość społeczeństwa uznaje medytację za jakieś szarlataństwo, coś obcego, a już na pewno nie godnego uwagi. Myślą o medytacji jak o czymś niepotrzebnym. Uważają ją za stratę czasu zanim jeszcze spróbują. Tylko niewielka część przyznaje się, że nie spróbowała bo się boi, bo to grzech. Jeszcze inni boją się że zwariują albo że Ci którzy polecają medytację to członkowie jakiejś sekty i chcą ich zwerbować do siebie.
Według mnie to bzdura. Medytuję regularnie i nie wydarzyło się w moim życiu nic co miałoby znamiona szaleństwa. Nikt nie werbował mnie do żadnej sekty, nie namawiał na zmianę wyznania ani nie wytykał palcami.
Początkowo zaczęłam medytować by wyciszyć umysł. Chciałam pozbyć się natłoku myśli i udało się. Po kilku próbach zaczęło działać. Z czasem poszłam o krok dalej. Zebrałam więcej informacji na ten temat i dostrzegłam w tym sposób na poznanie i zrozumienie siebie. Zajrzałam w swoje wnętrze i bez strachu zobaczyłam co tam się kryje.
To umożliwiło mi jasno określić moje potrzeby, odczuć wszechogarniającą wdzięczność, zrozumieć, że jestem częścią czegoś wielkiego. Poczułam, że jestem integralną częścią Wszechświata. Od tego czasu zmieniło się moje spojrzenie na otaczający mnie świat i ludzi.
Zachęcam wszystkich niedowiarków do podjęcia próby, choćby przez krótki okres czasu. Nie trzeba do tego żadnych wyszukanych technik ani kilkudziesięciu minut czasu. Na początek wystarczy liczenie oddechów przez 1-3 min dziennie. Usiądź tak aby powietrze swobodnie „przechodziło do brzucha i z powrotem”. Ważne jest pozostawanie w bezruchu więc przyjmij wygodną pozycję. Zamknij oczy i przestań określać swoje myśli słowami. Pozwól im by przelatywały przez Twoją głowę jak filmy. Nie zatrzymuj się na nich, nie doszukuj się szczegółów, nie bój się swoich myśli. Każdy ma skrajnie złe i skrajnie dobre. Nie pielęgnuj żadnej z nich. Pozwól im płynąć. Nie ingeruj.
Medytacja pozwoli Ci oderwać umysł i zmysły od otaczającego świata, od zgiełku codzienności. To relaksuje, odpręża, sprawia że nabierasz dystansu do siebie.
Bądź obserwatorem siebie. Nic nie rób. Bądź samą obecnością. Ucisz na chwilę swoje Ego.
Z czasem gdy nabierzesz wprawy przekonasz się jak bogate jest Twoje wnętrze. Zobaczysz jak mało o sobie wiesz.
Jeśli zdecydowałeś się podążać drogą rozwoju osobistego to polecam medytację. Pozwoli Ci ona na poznanie swoich walorów i swoich braków. Zwiększy się Twoja świadomość. Pozwala na rozwój duchowości, a poprzez regularne powtarzanie uczy systematyczności, samokontroli, poprawia koncentrację.
Mózg uczy się skupiać na 1 rzeczy w danym czasie. Nie ma tu miejsca na myślenie o tym co jeszcze jest do zrobienia, o liście zakupów itd. To sprawia, że umysł nie wytwarza sztucznego pośpiechu. Nie pogania Cię a dzięki temu stajesz się bardziej cierpliwy i wyrozumiały dla siebie i innych.
Głębokie oddechy dotleniają mózg a więc poprawia się pamięć, umysł jest „wypoczęty” więc chętniej współpracuje, jest bardziej twórczy i kreatywny. To prowadzi do odkrywania przed sobą nowych możliwości, zrzucenia starych ograniczających przekonań.
Małe efekty można dostrzec już po kilku dniach. W moim przypadku pierwsze skorzystało ciało. Stało się mniej spięte, bardziej odprężone.
To nic nie kosztuje.
Niczego nie ryzykujesz.
Nie musisz zapisywać się na kursy i szkolenia, nie potrzeba w tym miejscu żadnych skomplikowanych technik i metod. Nakład czasu też jest minimalny. Nie widzę powodów innych niż strach i lenistwo aby nie podjąć próby.
Koncentracja to nie medytacja!
Nie wiem skąd to się wzięło. Wiele osób utożsamia koncentracje na jednym obiekcie z medytacją. To nie to samo. W wielu miejscach opisane są techniki koncentracji a u góry tytuł „Jak skutecznie medytować.”
Chcesz ćwiczyć koncentrację to ukierunkuj myśl na jedną rzecz albo wzrok na jeden punkt a Twoja podświadomość na pewno podrzuci Ci jakiś obraz lub usłyszysz wewnętrzny głos. Na początku to będzie raczej głos Twojego Ego. Jeśli jednak usłyszysz cichutki szept to będzie to Twoja intuicja. Początkowo wszystko jest słabe, ciche i nieuchwytne, ale są i tacy którzy myślą że to początek schizofrenii i porzucają tę metodę pracy nad sobą. Pojawia się lęk i ucieczka. Zaufaj sobie!
Dlatego na początek zalecam tylko nauczenie się jak wyciszać umysł. Nie bój się nie uciszysz go na zawsze. Otworzysz oczy i wszystko wróci do normy. Wypoczęty umysł działa sprawniej.
Niestety to wymaga systematyczności. Początki nie były łatwe. Trudno mi było policzyć do 5 bez uciekania myślami. Czułam się źle z tym, że taka prosta rzecz mi nie wychodzi. Przez pierwsze 3 tygodnie większość prób była nieudanych. Byłam już tym zmęczona ale warto było.
Dziś świat jest dla mnie miejscem, w którym wszystko jest uporządkowane. Wszystko ma swój sens, skutek i przyczynę.
Moim zdaniem, mimo iż medytacja jest praktyką duchową religii wschodnich, jest ona niezbędnym elementem rozwoju osobistego.
Nie podejmuj się bez pomocy specjalisty otwierania czakr i nigdy ale to przenigdy nie medytuj pod wpływem środków psychoaktywnych. Brałeś leki psychotropowe, narkotyki albo piłeś alkohol to odpuść tego dnia i następnego medytację.

 

Dodaj komentarz