Samodzielna praca nad sobą w rozwoju osobistym

Spotkałam wiele osób, które z wielkim entuzjazmem rozpoczynają pracę nad sobą. Dość chętnie słuchają, czytają, oglądają historie osób, które odniosły sukces.
Zaczynają wierzyć, że to jest możliwe. Na każdym kroku słyszą hasła „zarabiaj nawet gdy śpisz”, „twoje problemy znikną”, „otwórz się na sukces”.
W głowach tworzy się przekonanie, że wystarczy się otworzyć, trochę pobawić prawem przyciągania i gotowe. Mają wielkie nadzieje i oczekiwania. Wizualizują, medytują, piszą afirmacje itd.
Nic w tym dziwnego skoro mało kto jest świadomy, że rozwój osobisty, czy duchowy to tak na prawdę PRACA! To jest proces!
W sieci można znaleźć wielu coachów, liderów itp. Proponują szkolenia po których staniesz się szczęśliwym milionerem jeśli tylko wprowadzisz kilka zmian w swoim życiu.
Młody człowiek wręcz zachłyśnie się takim podejściem do życia. Roztacza przed sobą wizję życia w luksusie i… po jakimś czasie rozczarowany porzuca temat, bo nie ma efektów. Stosuje przecież techniki, które miały wynieść go na szczyt ludzkich możliwości a tu ZONK.
Większość osób zaczyna pracę nad sobą od tego co najbardziej przyjemne, najłatwiejsze. Przeważnie są to afirmacje i wizualizacje, czasem też medytacja, jakaś książka czy filmik na YouTube.
To jest dobre, na początek nawet potrzebne, bo od czegoś trzeba zacząć. No właśnie – to jest początek! Potem pojawia się cała masa obszarów do pracy. A to już jest trudniejsze. Wymaga zaangażowania, dystansu do siebie, umiejętności obiektywnego ocenienia siebie, własnych możliwości i przede wszystkim wytrwałości.
Często osoby zainteresowane rozwojem osobistym podchodzą do tematu jak do egzaminu w szkole. Przejrzą notatki i stwierdzą, że wszystko wiedzą.
Dobrym przykładem takiego podejścia jest asertywność. Potocznie uznaję się ją za umiejętność odmawiania i już. Część osób zdaje sobie sprawę, że ma z tym problem ale nie wiedzą jak to zmienić. Przeczytają krótki poradnik i uznają sprawę za zakończoną. Teraz już wszystko wiem, jestem asertywnym człowiekiem. Dumni z siebie odkładają poradnik, nieraz nawet mają notatki własne ale nie stosują tego czego się dowiedzieli.

Tu nie ma nauczyciela, który zrobi test czy dobrze przyswoiłeś wiedzę i wystawi ocenę. Rozwój osobisty to proces. Sytuacje życiowe będą testem, a ocenę wystawiasz
sobie sam, albo zrobi to twoje otoczenie. Przykładowa asertywność to umiejętność. Czyli trzeba stosować a nie tylko wiedzieć.
Najłatwiej porównać to do nauki języków obcych. Co z tego, że znam 200 słówek z j.niemieckiego…bo w szkole kazali znać…skoro nawet w sklepie się nie dogadam. 4 lata nauki w szkole średniej i co? Nigdy z nikim nie rozmawiałam po niemiecku, wyszłam z ostatniej lekcji i żegnaj umiejętności komunikowania się w tym języku. A gdybym zaangażowała się sama po ukończeniu liceum w jakiejkolwiek formie w dalszą naukę albo choćby zrobiła cokolwiek żeby nie zapomnieć tego czego się nauczyłam pewnie mówiłam po niemiecku.
Tak też jest z rozwojem osobistym. My sami musimy poświęcić na to jakiś czas. NAM MA ZALEŻEĆ na tym, żeby zdobytą wiedzę wykorzystać. Pracujesz nad przytoczoną asertywnością czy tylko czytasz o niej? Odpowiedz sobie uczciwie sam przed sobą jak to jest w twoim przypadku. TEORIA bez PRAKTYKI będzie tylko teorią. Nie bój się wykorzystać nowej wiedzy. Idź i eksperymentuj.
Doświadczaj tego, poczuj na własnej skórze jak to jest być faktycznie asertywnym.
Z jednej strony chcesz zmiany, ale z drugiej boisz się. To się wiąże z opuszczeniem własnej strefy komfortu więc pojawia się niepokój. Co to będzie jak zrobię inaczej niż zwykle?
Jeśli nie sprawdzisz to się nie dowiesz!
Rozwój osobisty to niekończący się proces. To zmiana goniąca zmianę. Nie każda zmiana jest fantastyczną przygodą. Niektóre początkowo przynoszą łzy.
Rozwój osobisty często jawi się jako pasmo nieustających sukcesów. Początkujący ma wrażenie, że cudowne życie jest na wyciągnięcie ręki, że już zaraz będziemy ludźmi sukcesu. Tymczasem ten pożądany przez początkującego sukces to szczyt góry lodowej na którą trzeba się wspiąć.
Musisz wiedzieć dokładnie czego spodziewasz się po wejściu na ten szczyt i dążyć do tego realną pracą. Bez zaangażowania nie ma efektów. Bez praktyki nie ma efektów. Wiara bez uczynków też jest martwa. Pomyśl nad tym zanim weźmiesz koleją książkę do ręki. Zastanów się czego chcesz w danym momencie, jakiej umiejętności potrzebujesz w tej chwili i trenuj. To trening czyni mistrza. Chcesz być panem/panią swojego życia? To nie załamuj rąk tylko pracuj. Każdy z nas jest inny. Każdy ma inne umiejętności i inaczej widzi świat a więc i tempo pracy będzie inne.
Nie szukaj drogi na skróty bo takiej nie ma. Bez głębokiej wewnętrznej przemiany nie zauważysz efektów i albo będziesz mieć żal do siebie, albo do trenerów. Nie wiem jak ty, ale mi to nie pasuje. Nie interesuje mnie życie w poczuciu winy, żalu, urazy itd.
Żaden poradnik nie „odwalił za mnie roboty”. Żaden przewodnik duchowy nie przeprowadzi Cię przez życie za rączkę. To jest Twoje życie. Ty masz je przeżyć najlepiej jak potrafisz.
Jesteś samodzielną istotą, a więc odrębną całością. Bądź wsparciem dla samego siebie! Tobie ma zależeć na samodzielności. Jesteś odpowiedzialny za swoje życie czy zwalisz odpowiedzialność na kogoś z zewnątrz?
Pracujesz nad sobą tylko wtedy gdy masz motywację do pracy, a gdy nie masz to siedzisz przed tv? Jeśli tak jest teraz to będzie tak również wtedy gdy zaczniesz pracować na własnych rachunek.
Rozwój wymaga dyscypliny! O tym mało się pisze i mówi bo to nie wygodne. Powiedzenie początkującemu, że ma być zdyscyplinowany zwyczajnie go odstraszy. To słowo kojarzy się z czymś wyjątkowo nieprzyjemnym, mozolnym, wprowadzającym w życie rygor. A kto sam z własnej woli narzuci sobie rygor pracy nad sobą? A no Ci którym naprawdę zależy na osiągnięciu swoich celów, spełnieniu swoich marzeń.
Warto być świadomym, że rozwój osobisty to praca nad sobą. Ty sam najlepiej wiesz czego potrzebujesz.

Ważna jest ciągłość twojej pracy. Oderwiesz się na 1 lub 2
miesiące od tematu i wróci stary tok myślenia, powrócą stare nawyki i znów się zniechęcisz. Będziesz kręcił się w kółko od szkolenia do szkolenia, od książki do książki. A co między szkoleniami?
To Twój czas. Wykorzystaj go dla siebie. Nie daj sobie wcisnąć szkolenia którego nie potrzebujesz. Pomoc w rozwoju jest potrzebna i niejednokrotnie nieoceniona.
Niemniej jednak warto przemyśleć do kogo zwracasz się o tą pomoc.
Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze efekty przynosi praca własna, to z niej mam najwięcej satysfakcji.
Nie wiesz czego potrzebujesz w danym momencie, nie wiesz na jaki krok się zdecydować. A już czujesz presję, że musisz wiedzieć bo człowiek sukcesu szybko podejmuje decyzje. I rośnie poczucie, że nie dasz rady, motywacja Cię opuszcza. Zastanów się gdzie tkwi kłopot. Czy to faktycznie brak motywacji czy problem z decyzyjnością. Po co Ci kolejne szkolenie motywacyjne skoro problem
leży głębiej. Jesteś istotą potrafiącą myśleć samodzielnie.
Systematyczna praca nad sobą daje lepsze efekty niż oglądanie filmików na youtube. Bądź wytrwały w postanowieniu. Twój kołcz nie będzie wytrwały za Ciebie. Uwierz, że możesz. Nikt nie ma obowiązku wierzyć w Ciebie skoro Ty sam nie wierzysz.
Piszę ten artykuł dla tych, którzy wpadli w wir szkoleń i kręcą się w kółko. Szkolą się bez końca a nie mają efektów. Dopóki nie zaczniesz myśleć i pracować samodzielnie będziesz szukał kolejnych wrażeń u kolejnego nauczyciela. Po co Ci to? Bo chcesz osiągnąć sukces! A widziałeś żeby osiągnął sukces ktoś kto się w niego nie zaangażował? Czytanie książki i oglądanie liveów to za mało. To iluzja, którą Twój umysł uznaję za Twoją pracę własną. Poświęcasz czas, dowiadujesz się czegoś nowego, wykonujesz czynność czytania/oglądania a nawet robisz notatki. Ok. Świetnie.
Są tacy, którym nawet tego nie chce się robić, bo zapłacili za szkolenie, a jak zapłacili to wymagają efektów. Zrozum, że Ty sam kreujesz nowego siebie. Bez względu na czas trwania kursu i koszty jakie ponosisz nikt nie będzie żył za Ciebie. Nie staniesz się samodzielnym człowiekiem nie podejmując samodzielnego myślenia a potem samodzielnych działań. Rozwój to działanie.

Wszystko to czego się nauczyłeś zadziała, gdy tylko Ty zaczniesz działać. Twój umysł usadowił Cię w poczuciu, że czytanie, notowanie to już działanie. Jemu nie chce się wprowadzać prawdziwie trwałej zmiany. Umysł jest leniwy więc zafundował Ci iluzję. Wracając do przykładu asertywności. Przeczytałeś za pewne, że ten temat wiąże się z hierarchią wartości, poczuciem własnej wartości itd. I co?
Spisałeś chociaż jakimi wartościami chcesz się kierować w życiu? Potrafisz teraz na zawołanie przytoczyć 4 pierwsze? Różnie z tym bywa prawda. Coś czasem zrobisz dla siebie a potem gdzieś to umyka.
Albo osoby, które chcą osiągnąć sukces finansowy – stawiają go gdzieś na 5 miejscu i nie angażują się nawet w swój budżet domowy. Pieniądze przeciekają im przez palce, bo ktoś napisał, że mają żyć jakby już byli bogaci a tak się stanie. Ten bogaty włożył dużo energii w swój obecny status finansowy. Zajmij się się należycie swoim budżetem zamiast udawać, że masz wszystko pod kontrolą. Poświęć swoją uwagę finansom a nie afirmacji bogactwa. Niech to jest realne, namacalne działanie. Jeśli wiesz, że wydajesz zbyt wiele np. na używki to żadna afirmacja Ci nie pomoże.
Zaprzęgnij umysł do liczenia przychodów i wydatków a osiągniesz lepsze efekty niż czytając po raz kolejny prawo przyciągania.
Mnie osobiście często dopada złość gdy widzę poczynania niektórych liderów. Odniosłam nie raz wrażenie, że na siłę wymyślają blokady na drodze do sukcesu. Oczywiście wszystkie są w Twojej mentalności i oczywiście bez ich usunięcia nie ruszysz z miejsca, więc już pan/pani mają dla Ciebie gotowe rozwiązanie w postaci super taniej sesji indywidualnej lub ekstra taniego eventu.
Nie biegnij na pierwsze lepsze. Zastanów się czy na pewno go potrzebujesz. Może temat jest dla Ciebie tak jasny, że sam sobie poradzisz. Sprawdź siebie. Wieczne poleganie na kimś nie wniesie niczego nowego. Zmiana będzie powierzchowna a owoce twojej pracy poniżej twoich oczekiwań. W każdej relacji uczeń-nauczyciel przychodzi czas na odcięcie pępowiny.
#Chcesz uwolnić swój potencjał?! Przygotuj się na odcięcie pępowiny! Ty sam musisz wygenerować w sobie gotowość. Twój potencjał jest w Tobie a nie w Twoim kołczu. On już sobie poradził.
A kiedy przyjdzie Twoja kolej?

Dodaj komentarz